Andrzej
twój portret
wisi na ścianie
patrzę i myślę
kim jesteś
Andrzej
mój mąż
mój krzyż
moja miłość
co wiem o tobie
niewiele
poznałam szczupłego chłopca
w niebieskich dżinsach
zranionego strasznie
chciałam go przytulić
więc zranił z kolei mnie
nie wierzyłam w jego miłość
ale jest pewien fakt
że chciał być ze mną
a to jest bardzo dużo
nie wiedział
że jest czysty i delikatny
czuły i subtelny
noc poślubna
pomogła mi potem
przetrwać
wiele złych dni
chciał dziecka
w ciąży mnie nosił na rękach
na czwarte piętro
znosił moje humory
z Honoriusza cieszył się
jak głupi
na okrągło prał i gotował
pieluszki
chodził na spacery
przecierał zupki
potem czekał
kiedy wreszcie
znowu zajmę się nim
byłam ciągle zmęczona
myślałam
ma 26 lat
jest dorosły
byłam głupia
więc się upił
a ja uciekłam
z dzieckiem
na osiem lat
nie znałam jego świata
zupełnie
pochodził z innej planety
Łazarz podwórko koledzy
pijany ojciec
smutne dzieciństwo
nie rozumiałam
że można kochać
kogoś kto się upił
przeklina
i zostawia skarpety
na podłodze
Kiko kazał mi wrócić
niech Pan Bóg mu błogosławi
połączył nas Kościół
z powrotem
nasze małżeństwo
to cud Pana Boga
niemożliwe
każdego dnia
staje się możliwe
dwoje egoistów
próbuje się kochać
ja Chrystus ty
chyba naprawdę
cię kocham
ale już nie wymagam
żebyś spełnił
moje pragnienia
żebyś mnie rozumiał
żebyś dał to
co może dać tylko Bóg
jesteś tylko człowiekiem
tak biednym jak ja
dzisiaj
dziękuję Bogu że jesteś
chociaż tak mało cię znam
27 lat
próbuję cię trochę
zrozumieć
trochę pomóc
różnie to wychodzi
mogę na ciebie liczyć
bo jesteś moim mężem
mój mąż
to piękne słowa
być może
zostało nam jeszcze
trochę czasu
chciałabym
żebyśmy się wzięli
za ręce
i razem
szli do Pana Boga