Historia
rodzice rodzeństwo Zieleniec
dziadek Józef w Anglii
wujek Tadziu ciocia Ivy
Janek Paweł Marek
Liczbińscy
państwo Kupczykowie
srebrna
elegancka starsza pani
przyjmująca dzieci herbatą
z pachnącymi ciasteczkami
jak najważniejszych gości
Drewnowscy
Jurek Ilona domek dla lalek
czarny murzynek
Technikum Rolnicze
szkoła w Łagodzinie
Marysia Gierat Ewa Danka
kolonie
szpital
sanatorium w Ciechocinku
Gorzów
parafia Chrystusa Króla
katedra
Warta kanał plaża
Czesiek
Zamoście
ulica Wawrzyniaka
Poznań
ulica Senatorska 3
ciocia Jadzia wujek Zygmunt
Andrzej i Jacek
wujek Antoch ciocia Marcia
wujek Janusz ciocia Zosia Golubscy
z Puszczykowa
ciocia Ludka wujek Józek
Kalinowscy
ciocia Iza wujek Karol Jasieccy
ciocia Jana
ciocia Ola
Dąbrówka
pani Tomkiewicz
Gośka Stachowczyk
studia
Krzysztof
Krystyna Urszula Dzidka Hanka
Renata Jadwiga
pani Labuda
prof. Morawski prof. Gniadek
Czesiek
Stefan
wujek Kazik ciocia Danka
Wojnarowie
Cesia Alina Marysia
dominikanie
ojciec Honoriusz
Andrzej
Honoriusz
mama Andrzeja
liceum plastyczne
uczniowie
dziewczyny chłopcy
tylu ich
przeciętnych wyjątkowych
trudnych łatwych
pięknych ludzi
kochanych
często bez wzajemności
wielu podziwiałam
miałam zaszczyt ich uczyć
koledzy koleżanki
Aneta Hanka pani Teresa
Włodek Rafał Ela
Marysieńka Ania Basia Marysia
Agnieszka Maciej ksiądz Marek
Beata Andrzej Kasia Dominika
Eliza Sylwia Karolina
Francja
pani Chalhoub
Helena i Jacques
Dijon Avignon
Sevres Mont Saint Michel Chartres
wspólnota przy ulicy Boissiere
w parafii świętego Honoriusza
Pierre – Alain i Małgośka
Gilles i Monique
Tristan i Cary
Gerard
Antoine Monicault
Remy
Kiko
neokatechumenat
świety Jan Kanty
Aleksander Woźny
Eugeniusz Marian Alfred
Walerian Ali Jacek
Henryk Barbara Zenon Jarosław
święty Wojciech
Zygmunt Bogdan
bracia z mojej wspólnoty
Ola Jurek Marek
Paweł Tomek Ewa
Boguś Marysia
Jasiu Jacek Stasiu Ania
Grzesiu Oleńka
Marysia Piotruś Wojtuś
Magda Marta Kasia
parafia Najświętszej
Bogurodzicy Maryi
na Żegrzu i Henryk
Dębiec święta Trójca
Stanisław
Święty Józef w Środzie
Andrzej
Częstochowa Loreto Paryż Rzym?
nie uraziłam sobie nogi o kamień
przez te lata
byłam tak słaba
że niosłeś mnie
podawałeś z rąk do rąk
troskliwych
zatrudniłeś tylu ludzi
świętych
eby mnie wychować
nauczyć życia
miłości
otworzyć serce
co z tego wyszło
myślałam
że zrobię coś dobrego
wielkiego
nie umiałam
nie miałam siły
odwagi miłości
wyjść poza siebie
czasem tylko
trochę mniej
Ci przeszkadzałam
ale nie martwię się
bo Ty wszystko
zrobiłeś za mnie
niewiele wiem
nie mam nic
stoję przed Tobą
z nadzieją
bo mnie kochasz
z wdzięcznością
bo życie które mi dałeś
mimo wszystkich moich
narzekań
z całym jego bólem
i małością
dlatego że
z Tobą
jest piękniejsze
od marzeń
chcę się na nowo
narodzić