Powstanie organizacji

 

W dziejach miast polskich Kalisz ma bezwzględnie swoją kartę wśród grodów Wielkopolski. Postanowienia kongresu wiedeńskiego oderwały go od gleby macierzystej, zmuszając do życia jakie wytworzyło się w historji tej części Polski, którą nazwano Królestwem Polskiem. Jeśli uważnie przyjrzymy się życiu społecznemu w uciśnionym zaborze rosyjskim, a ściślej w byłej Kongresówce, to spostrzeżemy, że Kalisz był czuły bardzo na wszelkie hasła postępu, że w walce tajnej o ducha narodu kroczył w pierwszym szeregu, o czem świadczy bujny rozrost towarzystw, które jednoczyły naród i hartowały go wobec niedwuznacznych prób rozbicia społeczeństwa przez zaborcę.

Miasta Królestwa Polskiego znalazły się w odmiennych warunkach od miast innych zaborów. Fatalne dzieje miast polskich z przed ustawy 3-go Maja, odbiły się najbardziej na losach miast w byłym zaborze rosyjskim, a tragedją tych dziejów było, że tak jak dawniej rodzime ustawodawstwo upokorzyło stan mieszczański, tak teraz, w okresie niewoli tę samą rolę spełniał rząd obcy, który bojąc się światłego i bogatego mieszczaństwa, starał się zahamować świeże prądy idące z zachodu, utrzymując przez to stan nie licujący z pojęciem europejskiego rozwoju. I kiedy Wielkopolska, dostawszy się pod wpływ Prus, chłonęła świeże prądy nowej, zasobnej w siły kultury mieszczańskiej, kiedy t. zw. Galicja zostawiona sama sobie, otrzymawszy pewne swobody, odświeżała swe zapleśniałe życie, to miasta Królestwa Polskiego, w ustroju cesarstwa rosyjskiego będące czemś anormalnem, przez krótki okres przedlistopadowy nie mogąc stworzyć w swem łonie zawodowej organizacji pracy, nie miały siły i tłumione brutalną   ręką zaborcy,   wiodły   swój żywot suchotniczy.

W odmiennych nieco warunkach znalazł się Kalisz, który położony na granicy Królestwa i Wielkopolski przemycał do siebie ducha swej macierzy, co się do pewnego stopnia odbija na rozwoju miasta w okresie popowstaniowym, zwłaszcza w jego życiu społecznem. Z kwitnącej prowincji wielkopolskiej przenikała niezłomna moc Poznańczyka, który najbardziej zagrożone przez wroga miasta ratuje jednoczeniem się w niezliczone towarzystwa, które dla nas, odległych od tych prądów, wydawały się czasem dziwactwem.

Ostatnie dziesiątki zeszłego wieku w dziejach Kalisza to właśnie okres takiego zrzeszania się społeczeństwa. Powstają: Towarzystwo Lekarskie, Tow. Czerwonego Krzyża, Tow. Muzyczne, Cyklistów, Wioślarskie, Rolnicze obok wielu innych zrzeszeń finansowego lub przemysłowego charakteru.

Na pierwszy rzut oka dziwić nas może brak w tym szeregu zrzeszeń rzemieślniczych. Istniały wprawdzie cechy, ale wobec gwałtownego rozwoju przemysłu, wobec tych wysiłków jakie inteligencja wkładała w zdobycie rynku zbytu dla wspaniale rozwijającej się twórczości przemysłowej, zapomniano, lub jeszcze nie doceniano w społeczeństwie roli rzemiosła i światłego rzemieślnika i organizacjom cechowym nie podano dłoni.

Taki stan dotrwał do 1907 r.

Gwałtowna zawierucha jaka rozpętała się w Rosji w latach wojny rosyjsko-japońskiej przyniosła nam erę wolnościową, w której społeczeństwo gwałtownie chwyciło się pracy społeczno-narodowej. W dziedzinie gospodarczej przyszły jednak pierwsze starcia pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, co musiało odbić się ujemnie na wytwórczości, zwłaszcza na mniejszą skalę prowadzonych warsztatów rzemieślniczych, aby temu zaradzić już w 1905 r. podjęto starania nad założeniem stowarzyszenia rzemieślników, któreby objęło tak właścicieli warsztatów jak i zależnych od nich czeladników, aby kwestje sporne, wynikłe na tle nieporozumień, łatwych w tak gorących czasach, załatwiać na drodze polubownych sądów. Zupełnie poważnie myślano o nabyciu domu na własność, jednak próba organizacji stowarzyszenia upadła, bowiem zarzucono jej kierunek polityczny, z którym jedni nie chcieli pogodzić się, a inni bali się otwarcie mu ulegać. Szczerze pracował nad tą sprawą ks. Szatkowski, wikarjusz parafji św. Józefa.

Te pierwsze wysiłki nie poszły jednak na marne, myśl sama dojrzała i w dwa lata później projekt przyoblekł się w czyn.

Kiedy zrozumienie potrzeby zrzeszenia rzemieślników dojrzało u nich samych, łatwo już było ludziom dobrej woli ideę tę pielęgnować. W zrozumieniu doniosłej roli w społeczeństwie zorganizowanego rzemieślnika, inteligencja kaliska chętnie podała swą pomocną dłoń i w początkach 1907 r. zaczęły się tajne narazie narady. Inicjatorem i duszą oddanym tej akcji był ks. kan. J. Sobczyński, proboszcz parafji św. Mikołaja i księża Kokczyński Aleksander i Szatkowski Józef, którzy gorliwie współpracowali w tem dziele.

Pierwsze zebranie odbyło się w dniu 18/1 1907 r. w mieszkaniu ks. kan. Sobczyńskiego, gdzie, oprócz kilkudziesięciu rzemieślników, zaproszono kilkanaście osób inteligencji, z której przybyły następujące osoby: pp. dr. Drozdowski, mec. Tymieniecki Sew., Paweł Repphan z Dębego, inż. Zakrzewski, budowniczy Stachlewski, geometra Feliks Witowski, prezes Tow. Kred. Ziemskiego Henryk Chrzanowski, adw. Kazimierz Rymarkiewicz, redaktor Radwan, urzędnik Wzajemnego Kredytu Bobiński, prof. Porowski, dr. Krzymuski i inni. Przewodniczył p. Henryk Chrzanowski, sekretarzował p. Bobiński. Zjednoczenie się tych ludzi z rzemieślnikami okazało się dodatnie w skutkach, a że byli sprawie sercem oddani świadczy to, że większość z nich Stowarzyszenie uczciło później godnością członków honorowych. Na zebraniu tem wyłoniono komitet organizacyjny, do którego weszły następujące osoby: ks. kan. Jan Sobczyński, ks. Kokczyński pp. Stanisław Herbich, Kazimierz Rymarkiewicz, inż. Zakrzewski, Jan Drygas, Gustaw Michael, Feliks Witowski, Paweł Rephan, mec. Seweryn Tymieniecki, F. Kapitaniak, A. Jarmużyński.

Zebranie komitetu odbyło się 21.1.1907 roku również w mieszkaniu ks. kan. Sobczyńskiego, gdzie zajęto się ułożeniem ustawy, którą to pracę powierzono dwu adwokatom Kazimierzowi Rymarkiewiczowi i Sewerynowi Tymienieckiemu. Jak żywotnym był komitet świadczy gorliwa akcja z jaką zajął się on najpilniejszemi sprawami, do których zaliczył budowę, lub wynajęcie domu, stawiając tę sprawę narówni z samem zorganizowaniem Stowarzyszenia.

Na zalegalizowanie organizacji trzeba było długo czekać. Mec. Kazimierz Rymarkiewicz opracował w międzyczasie ustawę Stowarzyszenia i w dniu 5 lutego tegoż roku przedstawił ją komitetowi, który po dyskusji takową przyjął i postanowił organizację zalegalizować u władz. Do załatwienia tej sprawy wydelegowano pp. Stanisława Herbicha, Gustawa Michla i Franciszka Kapitaniaka. Wyżej wymienieni w dniu 21.11.1907 roku ustawę powyższą przedłożyli władzom. Na zatwierdzenie trzeba jednak było jeszcze czekać dość długo, bowiem, jak uratowane akta mówią, władze rosyjskie musiały stwierdzić czy organizatorzy nie są politycznie podejrzani, a dla zdobycia tego rodzaju zaświadczenia potrzeba było dużo zabiegów i pieniędzy.

Pierwsze,   uroczyste   posiedzenie,   Stowarzyszenia   odbyło się dnia 22 września 1907 roku, w sali Towarzystwa Muzycznego. Przewodniczył ks. kan. Sobczyński, prezes komitetu organizacyjnego, który przedstawił działalność komitetu i rolę powstałego Stowarzyszenia, a następnie w ręce rzemieślników oddał uroczyście nową organizację, powołując na przewodniczącego dalszej części obrad ś. p. Stanisława Herbicha.

W następnej części zebrania mec. Kazimierz Rymarkiewicz odczytał i poddał charakterystyce ustawę Stowarzyszenia, zwracając uwagę na korzyści, jakie z niej wypływają dla zrzeszonych w niem rzemieślników i polskiego rzemiosła, a następnie dokonano wyboru zarządu w liczbie 24 członków. Do zarządu weszli p p.: Stanisław Herbich, jako prezes, Gustaw Michael, viceprezes, Antoni Tarchalski, skarbnik, Wincenty Biedrzycki, gospodarz, Ignacy Sikorski, sekretarz. Na członków wybrano: M. Wittycha, St. Kaczmarka, A. Mazurka, F. Dąbrowskiego, J. Drygasa, F. Kapitaniaka, A. Ziomka, K. Łuczaka, L. Kruszyńskiego, T. Popiołka, St. Jarnuszkiewicza, R. Szmidta, A. Jarmużyńskiego, W. Issmera, J. Kicala, J. Jędraszaka, B. Marszla, B. Stawickiego. Na zastępców: I. Nowackiego, St. Janowskiego, F. Ossowskiego, B. Jeżyka, F. Bogdańskiego, K. Rolińskiego, P. Owczarka, F. Herbicha, F. Sobczaka.

Wybór członków sądu polubownego i rozjemczego odłożono do następnego posiedzenia, które odbyło się w dniu 26 października. Na stałego superarbitra obrano ks. kan. J. Sobczyńskiego.

Do sądu rozjemczego weszły następujące osoby: ks. Aleksander Kokczyński, przewodniczący, pp.: Waldowski A., Kapitaniak F., Kaczmarek S., Kiełczewski M.,   Kozłowski W.,   Mazurek P., Nowacki I., Owczarek P., Roliński K., Sobczak M., Tworek F., Jaworski K. Do sądu polubownego pp.: Blewoński M., przewodniczący, Krzyżanowski J., wiceprzewodniczący, Witecki A., Krawczyński I., Michalski S., Jezierski R., Jeżyk W.

Dotychczasowa działalność rzemieślników kaliskich wespół z ludźmi, którzy w zrozumieniu doniosłej roli w społeczeństwie nowopowstałej organizacji podjęli niemały trud nad ożywieniem polskiego rzemiosła, wydała niebywały wynik. Do organizacji zapisało się 271 osoba, co, przy ówczesnym braku uświadomienia, wobec tego, że organizatorzy oprócz zapału i mocnych, zdrowych argumentów, nic narazie okazać nie mogli, jest liczbą pokaźną. Trzeba nam także zdać sobie sprawę, że pracę tę prowadzono tajnie, że był to okres, gdy po latach jakiej takiej swobody wracała reakcja i podejrzliwość władz, aby zrozumieć, że tylko ludzie odważniejsi garnęli się pod skrzydła nowej organizacji, inni czekali, bojąc się odpowiedzialności.

Zapał, który ogarnął zrzeszonych przedstawia się w tempie podjętej pracy. Dość wspomnieć, że ramy ustawy Stowarzyszenia już w rok od jej zatwierdzenia stały się zbyt ciasne, skoro, kiedy nie dało się jej rozszerzyć,   musiano   nową podać do zatwierdzenia.

Stowarzyszenie powstało do życia i zyskało odrazu twardy grunt pod nogami dzięki poparciu grona ludzi, którzy opinją, jaką cieszyli się w społeczeństwie dodawali powagi organizacji. Nowy zarząd Stowarzyszenia, rozumiejąc i oceniając ich zasługi względem własnej organizacji, mianował ich członkami honorowymi, przez co nie mógł lepiej wyrazić swej sympatji i wdzięczności, aktu tego dokonano na pierwszem zebraniu zarządu w trzy dni po uroczystem powołaniu do życia organizacji, to jest 25 września 1907 r. Członkami honorowymi mianowano: ks. kan. Jana Sobczyńskiego, ks. Aleksandra Kokczyńskiego, pp.: Kazimierza Rymarkiewicza, Pawła Repphana, Seweryna Tymienieckiego i Stanisława Bzowskiego.

Jedną z najpilniejszych spraw, jakie już legalna organizacja podjęła, to kwestja własnego lokalu, którą rozpatrywano jeszcze na tajnych zebraniach organizacyjnych. I nic dziwnego, bo przecież projektowana praca zakrojona była na szeroką skalę, a zrealizowaną została dlatego właśnie, że ten lokal, który z trudem zdobyto, który tyle trosk przysporzył poszczególnym zarządom i członkom, jednoczył w pracy często najskrajniejsze umysły, wprzągające je w rydwan wspólnej pracy i wspólnych umiłowań.

Ten rozpęd organizacyjny członków założycieli, nie miałby należytego światła, gdybyśmy na tem miejscu nie oddali hołdu pierwszemu prezesowi Stowarzyszenia, którego niespożyta energja i umiłowanie sprawy uwieńczone zostały wynikami, które najbardziej widoczne są dziś w 25-lecie istnienia organizacji.

Ś. p. Stanisław Herbich, niestrudzony pracownik na niwie społecznej, zasłużył sobie na trwały monument w sercach rzemieślników kaliszan a najokazalszym pomnikiem, jaki sam sobie postawił jest gmach Stowarzyszenia, który dwukrotnie dzięki jego wysiłkom powstawał prawie z niczego.

Jest to słusznie jego pomnik, jeśli uwzględni się energję, jaką przy dwukrotnej budowie okazał. Znamienne i potomności do przekazania godne są jego słowa, pełne otuchy i wiary we własne siły w czasach dla Stowarzyszenia najtrudniejszych. Kiedy padło hasło odbudowy spalonego gmachu, kiedy wielu, kierując się niepewnemi czasami, radziło zwłokę w obawie przed powtórnem zniszczeniem, wtedy on miał odwagę powiedzieć: „Nic to, spalą jeszcze kilka razy, a my go kilka razy odbudujemy." Nic dziwnego, że zapał ten udzielał się innym.

Niestrudzonym również w tych pierwszych poczynaniach był p. Gustaw Michael, który ze zdumiewającą energją krzątał się około zdobycia funduszów na gmach Stowarzyszenia, nie szczędząc ofiar w finansowaniu budowy, dzięki którym wiele dokonano.

Na specjalne wyróżnienie wśród organizatorów zasługuje ś. p. mecenas Kazimierz Rymarkiewicz, który zupełnie bezinteresownie, bo przecież, jako adwokatowi, losy rzemiosła mogły mu być obojętne, zajął się opracowaniem ustawy, przez długie lata pracy w Stowarzyszeniu był jego doradcą prawnym i udzielał także rad poszczególnym rzemieślnikom. Słusznie nazwano go duchem opiekuńczym organizacji.

Ze względu na wszechstronną działalność Stowarzyszenia Rzemieślników w Kaliszu, niema działu, któryby zapoczątkowany wczasach chlubnego powstawania organizacji upadł w okresie późniejszym i dlatego niemożliwem jest ujęcie historji organizacji okresami czasu, a trzeba ją podzielić na działy.

Jeśli jednak chcemy widzieć ją na przestrzeni tych 25 lat jako całość, to musimy wyodrębnić dwa czasookresy, które mają znaczenie raczej symboliczne niż rzeczowe, bowiem zasługą Stowarzyszenia zostanie, że mimo katastrofalne wstrząsy zdołano utrzymać ciągłość pracy przez owe ćwierćwiecze. Stąd 25-lecie Stowarzyszenia jest jubileuszem jego bytowania i nieprzerwanej działalności.

Pierwszy z tych okresów to praca samodzielna organizacji, wśród nadzwyczaj trudnych warunków, mająca w sobie poważną dozę poświęcenia członków. Okres ten możemy zamknąć datą 5.11.1917 r., a więc obejmuje on pierwsze dziesięciolecie, w którem Stowarzyszenie przeżywało radosne dni narodzin, straszną tragedję zniszczenia przez Niemców własnej siedziby i rozproszenie członków, których liczba dosięgła już 685 osób.

Drugi okres, którego początek oznaczylibyśmy terminem 5.11.1917 r., jako datą pierwszego zebrania po wielkiej wojnie, to okres nowej walki o to, co kiedyś już osiągnięto. To jakby powtórka raz dokonanej pracy, znów przy szczupłem gronie, bo 85 osób, w warunkach o tyle jednak szczęśliwszych, że początek jej przypada na radosne wstrząsy rodzącej się wolności narodu, a czas trwania kojarzy się z walką o byt narodowy i ekonomiczny naszej ojczyzny, o tyle trudnych, że ci którzy tę pracę podejmowali sami w przeważnej większości byli nędzarzami.

Przyjrzyjmy się działalności Stowarzyszenia za owe 25 lat.