Praca dla państwa i miasta Kalisza

 

Po wielkiej wojnie wraz z odbudową gmachu, a więc ciężką troską jaką miało Stowarzyszenie, przyszedł i obowiązek obywatelski wobec młodego państwa. Stowarzyszenie tym zadaniom podołało. W protokółach organizacji spotyka się ciągle troskę o los państwa, w ślad za czem szła ofiarna pomoc czy to na drodze finansowej podczas względnego pokoju, czy przez wspieranie bohaterskiej naszej armji podczas wojny.

Kiedy w krytycznych dla państwa miesiącach 1920 r. wielu traciło nadzieję, w gmachu Stowarzyszenia wrzała praca. Gdy młodzi poszli na front, starsi utworzyli komitet bezpłatnej pracy dla wojska. Na czele komitetu, który na swe barki wziął zasilanie umundurowaniem wojska, stał członek Stowarzyszenia p. Piotr Mazurek, pod którego kierownictwem przy 40 maszynach pracowało 126 ludzi, krawców, krawcowych, wiele osób z pośród inteligencji i uczennic z pensyj kaliskich. Przez dwa miesiące uszyto 600 umundurowań, 2000 sztuk bielizny i kaftanów nie licząc pracy nad reperowaniem starego umundurowania. Niezależnie od tego szewcy, członkowie Stowarzyszenia, zrobili około 100 par obuwia.

Po wykonaniu robót sporządzony był raport od Stowarzyszenia, który potwierdzony przez władze wojskowe został wręczony ówczesnemu naczelnikowi państwa Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu podczas jego pobytu w Kaliszu   i wysłany jenerałowi Hallerowi.

Naczelnik państwa, odbierając raport, zaznaczył w podziękowaniu, że Stowarzyszenie Rzemieślników w Kaliszu, ze względu na swą ofiarną pracę w nadzwyczaj trudnych dla siebie warunkach, powinno być wzorem dla innych miast.

Powstające państwo wymagało ofiar, których nie szczędziło Stowarzyszenie. Kupowano zbiorowo t. zw. miljonówki, a w czasach późniejszych akcje Banku Polskiego. W poczuciu obowiązku obywatelskiego Stowarzyszenie zorganizowało koła L.O.P.P. i Floty Narodowej, a zarazem bardzo często udzielało bezpłatnie sali organizacjom na imprezy, których zadaniem było gromadzenie funduszów na cele narodowe.

Podczas plebiscytu na Śląsku zorganizowano miejscowy komitet, który swą pracą nad pozyskaniem funduszów zdobył nadspodziewane wyniki, podobną akcję wszczęto, gdy zagrożone zostało szkolnictwo polskie poza granicami państwa.

Na terenie miasta Kalisza Stowarzyszenie pracuje wszędzie, gdzie chodzi o dobro jego mieszkańców. W okresie odbudowy miasta, uchwalano memorjały, które wysyłano do stolicy, lub też wysyłano delegatów w sprawach pożyczek dla miasta. W okresie pierwszych lat życia   Kalisza   w Polsce   niepodległej wysyłano delegatów na zebrania rady miejskiej, aby trzymać puls na biegu spraw związanych z odrodzeniem miasta, a w komitecie odbudowy Kalisza zasiadali i członkowie Stowarzyszenia.

Nie zapomniano o tem, że Kalisz przez podziały rozbiorowe oderwany został od swej macierzy Wielkopolski i przez to podupadł na znaczeniu i dlatego to domagano się stworzenia województwa kaliskiego z części województwa poznańskiego i byłej gubernji kaliskiej, zwracając uwagą na konieczność zatarcia śladów rozbiorów. Referat na ten temat wygłosił mec. Radwan, a o wielkiem zainteresowaniu tą sprawą świadczy fakt, że ukazały się dwa wydania tej broszury.

W okresie biedy powojennej zajęto się akcją humanitarną. Stowarzyszenie bierze udział w komitecie rozdzielania darów amerykańskich, organizuje w swym gmachu kuchnie dla żywienia rzemieślników powracających do kraju, niektórzy członkowie zarobki za pracą poza godzinami przeznaczali na pomoc dla rezerwistek, a wkrótce po tem zorganizowano szeroką akcję pomocy nieszczęśliwym uchodźcom z Górnego Śląska. Stowarzyszenie samo rozdało 36 palt oraz 27 ubrań, nie licząc drobnej bielizny.

W latach powojennych Stowarzyszenie bierze udział we wszystkich czynnościach obywatelskich, wyrazem czego jest obecność członków organizacji w polskim parlamencie. Dwaj prezesi Stowarzyszenia pp.: K. Mystkowski i M. Graczykowski wybrani zostali posłami z kaliskiego okręgu. W każdej radzie miejskiej m. Kalisza zasiadają członkowie Stowarzyszenia.

W tych wszystkich pracach pomaga Stowarzyszeniu zorganizowane przy nim Koło Pań, o którem pomówimy poniżej.