Siedziba

 

Już w pierwszych dniach istnienia Stowarzyszenia rozpoczęto pracę nad zdobyciem własnego lokalu. Jak wspomnieliśmy własny gmach odegrał w życiu Stowarzyszenia wybitną rolę, wiec warto przyjrzeć się energji z jaką krzątano się około tej własnej siedziby i ofiarności tych, którzy to dzieło rozpoczęli i naprzekór twardemu losowi po dwakroć ukończyli.

Już pierwszy zarząd Stowarzyszenia, wkrótce po wyborach rozpoczął realizację rzuconej myśli nabycia własnego domu, aby całe życie kulturalne zrzeszonych rzemieślników skupić i nadać mu pewien kierunek. Rozumiano, że dom ten musi odpowiadać celowi jaki sobie zakreślono i dlatego poniechano myśl wynajęcia, a podjęto budowę siedziby dla organizacji. W tym celu, zaraz po pierwszych wyborach zarządu, udała się delegacja do prezydenta miasta z prośbą o udzielenie lub sprzedanie na dogodnych warunkach jednego z placów miejskich. Ponieważ powyższej ulgi nie otrzymano zaczęto krzątać się około nabycia jakiejś nieruchomości i przystosowanie jej do zadań organizacji. Na ten cel posiadano 900 rb., w chwili, gdy zaczęły się pertraktacje o nabycie realności małżonków Milewskich przy ulicy Piekarskiej, która miała kosztować 17 000 rubli. Z braku gotówki nie było innej rady jak uciec się do pożyczki, a cały ciężar spłaty wziąć na swe barki. Ponieważ organizatorom przy ich poświęceniu nie brakło odwagi, Stowarzyszenie w dniu 11 marca 1908 r. stało się właścicielem powyżej wymienionej realności. Na ten cel zebrano 19 600 rb. drogą pożyczek, a 2,326 rb., osiągnięto na t. zw. złotą księgę zainicjowaną przez członka Stowarzyszenia p. Piotra Mazurka. Była to razem dość poważna kwota świadczącą, że nowopowstałą organizację darzono zaufaniem. Na fundusz powyższy złożyły się następujące sumy wierzycieli: P. Repphana z Dębego 4000 rb., p. Malanowskiego 4000 rb., Towarzystwa Pożyczkowo - Oszczędnościowego 4000 rb., członków Stowarzyszenia 4000 rb , II To w. Pożyczkowo - Oszczędnościowego 2000 rb., cechu hafciarzy 1000 rb.,   cechu ślusarzy 600 rb.

Pomijając późniejsze znaczenie kulturalno-oświatowe siedziby, miał własny lokal jeszcze ten plus, że wkrótce przeniesiono doń cechy, które dotychczas mieściły się przeważnie w restauracjach, wpływ których na działalność owych cechów był fatalny. Przeniesienie ich pod wspólny dach że Stowarzyszeniem, jednoczyło dwa zagadnienia polskiego rzemiosła, kwestję kulturalnej mocy rzemieślnika i organizację, a zarazem i obronę jego produkcji, będące odtąd linją wytyczną postępowania zrzeszenia.

W miarę rozrostu Stowarzyszenia, a zwłaszcza rozkwitu jego działalności społecznej, dotychczasowy lokal nie mógł pomieścić organizacji, która w orbitę, swej pracy wciągnęła zagadnienia oświatowe, kulturalne i gospodarcze, nie szczędząc zarazem trudu nad zapewnieniem członkom godziwej rozrywki i obrony ich interesów. Już w roku 1911 rozpoczynają się debaty nad budową nowego gmachu, któryby pozwolił jeszcze skuteczniej rozwijać podjętą pracę.

Realizacja tej myśli raźno posuwała się naprzód. Zorganizowano komitet, który zajął się wynajdywaniem funduszów. Musiano i teraz ściągnąć kapitał drogą pożyczek, z których ważniejsze były następujące: z Wzajemnego Kredytu uzyskano 20000 rb., od kupców kaliskich 8000 rb , z magistratu 5000 rb.

Z powyższą kwotą przystąpiono do zakładania fundamentów, których poświęcenie odbyło się dnia 17 sierpnia 1911  r.

Na uroczystość poświęcenia fundamentów pod nowy gmach przybył ks. biskup Zdzitowiecki. Uroczystość poświęcenia nowego gmachu przypadła na dzień 8 września 1912 r., którą połączono z największą, jaką Kalisz kiedykolwiek gościł, wystawą rzemieślniczo-przemysłową.

Był to najradośniejszy dzień Stowarzyszenia, kiedy z pełną wiarą w przyszłość poświęcano z trudem zdobytą świątynię pracy rzemieślnika kaliskiego, który zgodnie z tradycją nie chciał być na szarym końcu podobnych, choć wtedy jeszcze nielicznych organizacyj ówczesnego Królestwa Polskiego. Był to wysiłek nielada, jak na Kalisz, skoro stolica kraju, Warszawa, długo jeszcze czekała na podobną uroczystość, aktu poświęcenia dokonał w zastępstwie ks. prałata Sobczyńskiego, ks. prałat Płoszaj. Okoliczność, że w tymże dniu nastąpiło otwarcie wystawy rzemieślniczo - przemysłowej wpłynęła dodatnio na podniosłość tego aktu przez olbrzymią frekwencję, a szczególnie przez obecność delegatów stowarzyszeń innych miast, między innemi Warszawy i Łodzi.

Własny gmach napawał dumą serca właścicieli nie przypuszczających katastrofalnej jego przyszłości. Tymczasem raźno zakrzątnięto się około przystosowania go do roli jaką miał spełnić. Zainstalowano urządzenie teatralne i wkrótce scena Stowarzyszenia poczęła szerzyć zamiłowanie do teatru, tak nieodzowne w kulturalnych społeczeństwach. Stopniowo przeniesiono do gmachu wszystkie działy pracy organizacji, jak zobaczymy później szeroko rozwiniętej, nie przypuszczając, że pobyt w nowym gmachu na miesiące liczyć trzeba było.

Bo oto w strasznych dla Kalisza dniach sierpniowych 1914 r. padł z ręki podpalaczy pruskich i gmach Stowarzyszenia. Był to cios wielki skoro się zważy, że na nim ciążyły zobowiązania dwu tranzakcyj handlowych, kupna pierwszej realności i budowy własnego gmachu, zobowiązania oparte na tych ludziach dobrej woli, którzy inicjatywę łączyli z nieodzownie potrzebną w takich wypadkach ofiarnością realną.

Zdawałoby się, że Stowarzyszenie nie wytrzyma takiego ciosu, a przynajmniej zrezygnuje z własnego domu. Tak jednak nie stało się, bo oto na pierwszem zebraniu pozostałych członków w dniu 5 lutego 1917 r. podniesiono sprawę odbudowy gmachu, na cel który przekazano 10 rb. i 10 marek, które miały stać się zaczątkiem funduszu na całkowitą odbudowę siedziby.

W wynajętym od p. Nowickiej lokalu przy ulicy Browarnej zawrzała znów praca. Powołano komisję budowlaną złożoną z następujących osób: pp. S. Herbich, G. Michael, J. Kical, B. Roll, M. Machowski, PI. Szaub, J. Kaczorowski, T. Binkowski, która wśród nader uszczuplonej ilości członków rozpoczęła swą działalność. Uzyskano ze skarbu pruskiego pożyczkę w wysokości 90.000 marek, a magistrat dał drzewo pod warunkiem bezpłatnego użytkowania sali Stowarzyszenia na obrady rady miejskiej na przeciąg 3-ch lat. Praca, dzięki ofiarności członków, posuwała się raźno, tak, że 3 listopada 1918 roku, równolegle niemal z rodzącą się wolnością narodu, nastąpiło niejako symboliczne odrodzenie gmachu Stowarzyszenia, który znów miał przynieść nowy ożywczy prąd w pracy. Było to więc 3 poświęcenie własnego gmachu.

Entuzjazm tworzenia, jaki przeżywało obecne społeczeństwo w jesieni 1918 roku, udzielił się i członkom Stowarzyszenia, więc życie znów zakwitło. Okazało się jednak, że i ten dom nie odpowiadał w zupełności celowi, będąc zbyt ciasny. Ponieważ rzemieślnicy kaliscy pierwsi wystawili gmach najbardziej odpowiadający kulturalnym potrzebom organizacyj społecznych, więcej też, stał się on ośrodkiem tego rodzaju poczynań, choć w zupełności rozmiarami nie odpowiadał.

Rzuconą myśl rozszerzenia gmachu poczęto realizować w r. 1924. Ta przebudowa była potrzebną nietylko ze względów kulturalno-oświatowych — do tej pracy zmuszała konieczność. Bo oto w budowie nowego gmachu powojennego, wykonanego podczas krytycznych lat gospodarczych, popełniono pewne błędy, które po paru latach poczęły się katastrofalnie objawiać. Wobec koniecznych poprawek podjęto jednak i przebudowę. Jak zwykle tak i wtedy cały ciężar pracy spadł na barki prezesa. Że jednak pracę tę w całości wykonano i uratowano gmach od zagłady, trzeba zawdzięczać ówczesnemu prezesowi p. Kazimierzowi Mystkowskiemu, który wspólnie z zarządem z zapałem pracę prowadził i w miarę środków dokończył.

Wybrano Komisję Budowlaną do której weszli następujący członkowie: pp. Tworek Franciszek, Stilter Rafał, Łuczak Teofil, Zalwert Stefan, Roll Bogumił, Binkowski Teofil, Nowakowski Feliks, Łągiewski Mieczysław, Czyżewski Adam, Mystkowski Kazimierz, Bernadzikowski Marcin, którzy na podstawie przyjętej oferty przez Komitet Budowlany, mieli kierować pracami. Oprócz pożyczek, które projektowano zaciągnąć w bankach, postanowiono opodatkować członków w wysokości od 10 do 100 złotych dzieląc ich na 5 kategoryj. W tym celu podzielono miasto na 8 rewirów. Po dwu członków z rewiru zajęło się intensywnem zbieraniem daniny i ściąganiem składek. Na cel powyższy 26 osób zadeklarowało 1345 zł., co oczywiście nie mogło wystarczyć. Przebudowę samego gmachu, a wkrótce i sceny miał wykonać architekt Brzeziński, według oferty za 15424 zł. 75 gr., do czego doszło 15.690 . za przebudową sceny. Ponieważ trudno było przebudować gmach na dawnym terenie, dokupiono 78 m2 placu od magistratu miasta Kalisza. Rzecz oczywista, że taki koszt, podniesiony zwłaszcza rozbudową sceny, nie mogli członkowie sami pokryć, wobec czego musiano uciec się do pożyczek. Na cel ten uzyskano z Banku Gospodarstwa, Krajowego 25.000 ., co jednak nie wystarczyło i trzeba było szukać i kredytu krótkoterminowego.

Takim sposobem gmach stanął w rozmiarach jakim go dziś widzimy. Sprawa zakończenia finansowego budowy musiała długo się jeszcze przeciągać, bowiem zadłużenia dawne jak i przebudowa gmachu obciążyły bardzo Stowarzyszenie. Jeśli jednak stanął on, to zawdzięcza ofiarności członków. Spieszyli oni nietylko z radą i pracą, ale z uszczerbkiem własnych funduszów łożyli hojnie niektórzy na postawienie tej, jak mawiano „świątyni rzemieślnika". Godne podkreślenia są ofiary: p. Rolla, który oprócz tego, że darował 10.000 cegły zadeklarował zapłacenie daniny dziesięciozłotówek, za każdego członka, który nie będzie mógł jej uiścić, i p. Malanowskiego,   który zrzekł się zwrotnej pożyczki 4000 rb.

W późniejszych latach, trzeba było zaciągać nowe pożyczki, uciekać się do konwertacji tychże, a w roku 1926 pożyczono nawet 12000 zł. pod zastaw nieruchomości małżonków Graczykowskich. Wogóle Stowarzyszenie umiało dobierać dzielnych prezesów. Rozbudowany gmach wymagał dalszych wkładów na umeblowanie sal i pokoi, nad czem czuwał p. Marjan Graczykowski, który własnym sumptem ofiarował Stowarzyszeniu niektóre cenniejsze meble.

Te wszystkie wysiłki i poświęcenia   pozwoliły postawić gmach  jakim niewiele organizacyj w Polsce może się poszczycić. Nie trudno dziś już określić rolę jego w powojennych dziejach naszego grodu. W okresie niewoli i konspiracyjnej pracy jednoczył żywioł polski i chronił przed zakusami wroga. Jeśli pominiemy nawet jego zasługi jako krzewiciela kultury wśród rzesz rzemieślniczych, a więc pracy jakoby wewnętrznej, to jednak rola jego w Kaliszu powojennym stawia go w szeregu placówek ogólnospołecznych. W zniszczonem mieście skupia w swych murach ludzi pracujących na niwie oświatowej, społecznej i kulturalno - artystycznej. Do dziś jest siedzibą sztuki dramatycznej.

Przez  pewien okres gości on Radę miejską,   w okresie   walki z najazdem bolszewickim jest kuźnicą pracy organicznej dla wojska, w czasach spokojniejszych przyjmuje najwyższych dostojników państwa i kościoła.

Takie są w skrócie dzieje gmachu Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijan w Kaliszu, na tle których dopiero można obejrzeć inne dziedziny pracy organizacji.