I. Nasz dom |
"Któż by zapomniał Ciebie, Ty, którego już nie ma?
Któż by zapomniał Ciebie, domie dzieciństwa?
Brama była pluszowa od mchu...
... Olbrzymi klomb jak cmentarz obrastał w lilie ceglaste...
... A ściany były białe...
A dach się wbijał w modre niebo, niczym prosta i surowa kantyczka ciemnoczerwonej starej pieśni.
Do szczytu było daleko, a gołębie na nim tak małe jak krople srebra.
Słońce tańczyło po dachu w kręgach jasnoróżowych...
...Dom, w którym urodziliśmy się wszyscy, a w którym nikt z nas nie umrze."Maria Dąbrowska
"Pisma rozproszone"..." Było już na pół ciemno, dookoła jak okiem sięgnąć, leżały pod szarym niebem gładkie równiny. Na prawo od miejsca gdzie wysiedli, wiatrak chodził pomału, wydając odgłos: ach-ach. Z lewej strony przy zejściu się drogi z szosą widać było murowaną kapliczkę, a cały ten krajobraz był czarnosiny, zimny niby żelazo...".
Tymi słowami na kartach "Nocy i dni" Maria Dąbrowska opisuje przyjazd Niechciców do Serbinowa.
Ciekawe czy podobne odczucia mieli Ludomira i Józef Szumscy, gdy w 1889 r.
przyjechali do Russowa z maleńkim synem Jankiem?
Do Russowa, który stanie się później ukochanym miejscem Marii Dąbrowskiej i który wielokrotnie będzie wspominać w swojej twórczości. Zawsze ciepło, serdecznie, z miłością i czcią.
Russów jak podaje Edward Polanowski po raz pierwszy został odnotowany w Bulli Gnieźnieńskiej z 1136 r. pod nazwą Rus. Jest to nazwa dzierżawcza, a w znaczeniu pospolitym oznacza "ryży, rdzawy, lisowaty"
Ludomira i Józef Szumscy przyjechali do Russowa z Rumoki (miejscowości koło Mławy), gdzie mieszkali od 1886 r. Józef Szumski był tam administratorem majątku
Rudowskich.
Maria Dąbrowska często zmieniała nazwy miejscowości. W Nocach i dniach Rumoka występuje po nazwą Krępy, chociaż Mława występuje w powieści w niezmienionej nazwie. U rejenta w Mławie bywają Hipolitostwo Niechcicowie. Na pensji w tym
mieście uczy się także Anka Niechcicówna.
W Rumoce urodziło się Szumskim pierwsze dziecko - syn Adam, ale zmarł jeszcze w niemowlęctwie.
W 1886 r. na świat przychodzi drugi syn Janek. Do tej postaci Maria Dąbrowska na-wiązuje w opowiadaniu "Janek" wchodzącym w skład zbioru "Uśmiech dzieciństwa".
"Janek był najcudowniejszym chłopakiem na świecie. Duży barczysty a zgrabny, nosił wysoko swoją okrągłą mazurską, piękną głowę. Włosy szare jak święta ziemia. Oczy modre. Twarz złota i różowa, mieniąca się, wesoła, zuchowata. I silny. Po prostu urodził się siłaczem..."
Janek to powieściowy Piotruś, ale Piotruś z
Nocy i dni łączy w sobie cechy obu zmarłych braci pisarki. W powieści Piotruś został pochowany na cmentarzu w Krępie. W
Kluczborku zostało pochowane pierwsze dziecko Szumskich.
Janek podobnie jak Piotruś zmarł na dyfteryt w wieku 3,5 roku, ale miejsce jego
pochówku to Tykadłów, do którego parafii należał Russów. Niestety nie ocalał do dzisiaj grób małego Jasia
Szumskiego.
Rumoka, w której mieszkali Ludomira i Józef Szumscy w pierwszych latach po ślubie była miejscowością położoną w ładnej okolicy. Ziemia urodzajna, właściciele majątku mili i życzliwi. Kiedy jednak nadarzyła się okazja na usamodzielnienie Szumscy zdecydowali się przenieść do Russowa. Pośrednikiem, który załatwiał transakcję między Szumskimi a Kazimierzem Waliszewskim, pełnomocnikiem właścicielki Russowa mieszkającej na stałe w Paryżu Hildegardy Mniewskiej był Władysław Leszczyński (mąż Julii, siostry Ludomiry Szumskiej) z Rychnowa.
"Teresa donosiła, że o milę od Kalińca jest do wzięcia w samodzielną administrację duży, trzydziestowłókowy majątek, własność pani Letycji Mioduskiej, zamieszkałej w Paryżu. Sprawą tą zajmuje się jej plenipotent, niejaki Daleniecki, mieszkający również w Paryżu, ale chwilowo przebywający w Kalińcu ..."
Z przytoczonego cytatu widać wyraźną analogię powieści i rzeczywistości. Leszczyńscy z Rychnowa to oczywiście powieściowi Teresa i Lucjan Kociełłowie , Hildegarda Mniewska to Letycja Mioduska, a Kazimierz Waliszewski to powieściowy Daleniecki. I tak jak w powieści Waliszewski poślubił Mniewską i w roku 1911 sprzedał majątek w Russowie za plecami Józefa Szumskiego.
Życie państwa Szumskich w początkowych latach pobytu w Russowie było bardzo skromne. Zaniedbany majątek wymagał sporych inwestycji
"Stan budynków i narzędzi był wręcz fatalny (...) Wszystko wskazywało na to, że tu trzeba będzie robić wkłady i wkłady, a o dochodach nie mogło być na razie mowy...".
Ponadto dom otoczony był sześcioma stawami, co stanowiło również pewną niedogodność i niebezpieczeństwo.
"... żeby jeden, żeby rzeka, żeby jezioro, ale nie! - sześć, wyraźnie sześć stawów dookoła domu, sześć miejsc o wodzie stojącej, zionącej może malarią, nie mówiąc już o rojących się zapewne wiecznie nad nimi komarach..."
Szumscy nie utrzymywali stosunków towarzyskich z okolicznymi właścicielami ziemskimi. Wyjątek stanowił Gustaw Kurnatowski z Poklękowa.
Do Russowa przyjeżdżają również Leszczyńscy z Rychnowa z córkami Stellą i Marią, brat Ludomiry Bronisław Gałczyński z żoną Marianną z Chrzanowskich Gałczyńską oraz rejent Władysław Bohowicz z żoną Emilią z Chrzanowskich Bohowiczową.
Marianna i Bronisław Gałczyńscy są prototypami Michaliny i Daniela Ostrzeńskich z
Nocy i dni. On jest nauczycielem przyrody i geografii w Kaliskiej Szkole Realnej. Jak każdy naukowiec nie potrafi przepychać się przez życie i zapewnić odpowiednich warunków materialnych żonie i pięciu synom. Dlatego Marianna musi wziąć sprawy w swoje ręce. Czynna, aktywna, przedsiębiorcza kobieta oprócz szerokiej działalności społecznej dba również o interesy swojej rodziny. Otwiera w Kaliszu sklep pod nazwą Bazar Szkolny, który wkrótce stanie się bezkonkurencyjny w mieście. Zajmuje się również przewożeniem przez granicę działaczy politycznych. Jej siostra Emilia
Bohowiczowa spiritus movens życia kulturalnego w Kaliszu (powieściowa Stefania
Holszańska) w książce "Kaliniec a rzeczywistość" ma żal do Dąbrowskiej, że postacie Marianny i Bronisława Gałczyńskich przedstawione są w powieści karykaturalnie, wręcz śmieszne. Czyż nie budzi uśmiechu wiecznie zazdrosny o Michasię,
zdziwaczały Daniel, lub krzykliwa energiczna wiecznie za czymś goniąca Michalina?
A przecież te osoby Gałczyńscy i Bohowiczowie to "śmietanka" życia kulturalnego w dziewiętnastowiecznym Kaliszu. To właśnie dom Gałczyńskich gromadził wybitnych przedstawicieli inteligencji kaliskiej.
Marianna była wielką działaczką Towarzystwa Dobroczynności, brała udział w kwestach, organizowała i reżyserowała przedstawienia amatorskie, była uczestniczką słynnych Piątków Literackich
"Dla pokoleń, które prawem kolejności zajmują miejsce tych, które odeszły, lub odchodzą w przeszłość, utwór odznaczony nagrodą państwową przez Akademię Literatury, może posiadać znaczenie dokumentu.
Przyglądając się wydarzeniom i postaciom niby wpływowym na terenie miasta prowincjonalnego działaczy, młodzi będą pytać:, co zrobiliście z ideologią romantyczną Trzech Wieszczów, która nas wychowała?, co czyniliście wtedy, kiedy my formowaliśmy zacięgi, przygotowując się do walki o niepodległość.
Chcąc odpowiedzieć na te pytania trzeba przeciwstawić charakterystyce Nocy i dni szereg faktów konkretnych świadczących wymownie, że niedołęstwo, bierność i karygodny egoizm nie stanowiły treści duchowej miast prowincjonalnych tej epoki, przeciwnie na terenie tych miast rodziły się czyny, dzięki którym pozostał dorobek zasługujący na przekazanie odrodzonej ojczyźnie.(...)
(...) Były liczne jednostki, które posiadały ogromną inicjatywę. Te jednostki organizowały pracę społeczną i polityczną. Oczywiście praca ta napotykała na swej drodze przeszkody zasadnicze: przeciwdziałanie władz zaborczych (...)".
Noce i dnie są jedyną powieścią w dorobku pisarskim Marii Dąbrowskiej, w której zawarta jest tak duża ilość faktów biograficznych dotyczących rodziny pisarki,
szczególnie ze strony matki.
Ewa Korzeniewska w książce "Maria Dąbrowska. Kronika życia" tak pisze o autorce
Nocy i dni:
"Maria Dąbrowska obdarzyła członków swojej rodziny rapularzykami z prośbą o zapisywanie materiałów i przeżyć - były to " materiały literackie" wykorzystywane w twórczości (...)
(...) Dzieje przodków i krewnych żyły w jej pamięci i przeniknęły cała jej twórczość".
Brat Ludomiry Szumskiej Włodzimierz Gałczyński na stałe mieszkający w Rosji przed śmiercią w roku 1899 napisał "Genealogię mojej rodziny". Ten dokumencik stał się źródłem wiedzy Marii Dąbrowskiej o rodzinie matki.
Włodzimierz Gałczyński stał się pierwowzorem Juliana Ostrzeńskiego z Petersburga, a wspomniana wyżej genealogia występuje na kartach
Nocy i dni:
"Gdy pani Barbara wyjmowała z półki książkę na podłogę wypadł z poza niej zeszyt w ceratowej okładce. Podniosła go i zobaczyła, że był to pamiętnik Juliana Ostrzeńskiego (...)
(...) Pismo było bardzo wyraźne, prawie kaligraficzne i zaczynało się w następujące słowa: "Kreślę ten pobieżny rys genealogiczny naszej rodziny dla wiadomości dzieci Daniela Ostrzeńskiego, Teresy Kociełłowej i Barbary Niechciciowej" (...)
W roku 1925 Maria Dąbrowska zwróciła się do matki z prośbą, aby:
"wiernie i szczegółowo spisała wspomnienia z czasów swojej młodości. Matka sięgnęła pamięcią aż do 1868 r i spisała dzieje swej młodości do czasu zamieszkania w Russowie tzn. do końca 1888 r. Pamiętniczek ten ma 32 strony, na odwrocie jego okładki Maria Dąbrowska napisała "To jest źródło Nocy i dni. Spisany dla mnie w 1925 r. Pamiętniczek mojej matki(...)".
Cennym źródłem wiedzy o matce były też listy Ludomiry Szumskiej (w większości pisane w Warszawie, gdzie Ludomira pobierała nauki kroju i szycia w magazynie mód J. Kuchnke) do siostry Julii i jej dwóch córek Stelli i Marii.
W Dziennikach Marii Dąbrowskiej odnajdujemy następujący zapis opatrzony datą 25 maja 1918 r.
"Marysia daje mi do przeczytania listy z młodości Mamusi, pisane w latach 1881 - 84 do jej matki, a mamusinej siostry Julii z Gałczyńskich Leszczyńskiej.
Boże, gdzie się podziała ta moc poezji, to odnajdywanie piękna wszędzie i we wszystkim, to patrzenie na życie pod kątem kpin, wesołości i entuzjazmu.
Jakim zachwycającym stworzeniem była moja matka. Czytałam te listy płacząc...
Nieco więcej trudności sprawiło Dąbrowskiej zebranie informacji o pochodzeniu ojca Józefa Szumskiego. On sam niechętnie wspominał młodość. Pisarka czerpała więc wiedzę o rodzinie ojca z opowieści swojej matki i brata Józefa - Franciszka
Szumskiego.
Na podstawie tych informacji spróbujmy odtworzyć młodość rodziców autorki
Nocy i dni i okoliczności ich poznania.
Józef Szumski urodził się 11 kwietnia 1844 r. w Zielonej k/Kuczborka. Był drugim dzieckiem Teofila Szumskiego i Florentyny z Sułkowskich Szumskiej.
Fakty dotyczące udziału Józefa Szumskiego w powstaniu styczniowym przytoczone na kartach Nocy i dni są prawdą, jak również to, że w potyczce pod Kuczborkiem
został ranny bagnetem w pierś. Ślad po ranie nosił do końca życia.
W powieści Bogumił Niechcic opowiada swoje dzieje Ksawuni Woynarowskiej
"... Cóż stąd, że byłem w powstaniu?
Wiesz ile wtedy miałem lat? Piętnaście. Majątek nam zabrali, ojca wywieźli, matka wyjechała za nim. Ja zostałem u jednych bogatych krewnych(...)
(...) Przyszło mi do głowy iść do wojska. Myślałem, że mnie powiodą gdzieś ku Syberii, w te strony gdzie był mój ojciec. A mnie tymczasem kazali służyć w Warszawie. Zacząłem z nudy hulać. Przyszło raz do awantury z moim dowódcą, z którym się spotkałem w ordynarnej tancbudzie. Wyrżnąłem wtedy tego majora wazą ponczu w łeb. Groził mi sąd wojenny, tak, że zaraz, prosto z tej sali przyjaciele powieźli mnie saniami w świat. Dostałem się za granicę, a tam tak jakoś wszystko poszło żem popadł w nędzę, w poniewierkę. W Kotbus budowałem nasyp kolejowy, we Frankfurcie nad Menem sprzedawałem pieczone kasztany. Byłem tragarzem i górnikiem, pracowałem u fotografa i fryzjera, trwało to lata, lata...
Wreszcie spotkałem raz damę. Poznała moje losy i tak mnie jakoś zaklęła bym się dobywał z dna. Napisała list do jednego właściciela różnych majątków swojego krewnego. U tego krewnego zacząwszy prawie od parobka, doszedłem do stanowiska zarządcy wielkiego folwarku. Tam nauczyłem się wszystkiego, co umiem. To było w Czechach, a stamtąd dostałem się w poznańskie. I na koniec po latach tak się złożyło, że można było wrócić(...)".
Kiedy wybuchło powstanie Józef Szumski miał lat 19. W poznańskim był
rzeczywiście w majątku rodziny Jackowskich w Bielicach.
Po latach tułaczki powrócił do Kuczborka i objął funkcję zarządcy majątku Kisielnickich. Tu poznał swą przyszłą żonę Ludomirę Gałczyńską, która przyjeżdżała w te strony na wakacje do swoich krewnych - Rzymowskich.
Ludomira Gałczyńska urodziła się 11 listopada 1856 roku w Gawronach pod Łęczycą. Była najmłodszym dzieckiem Feliksa i Józefy z Majewskich Gałczyńskich.
Rodzice Ludomiry często zmieniali miejsca zamieszkania: Gawrony, Lorenki pod Zgierzem, Piotrków.
Kiedy 31 maja 1861 roku rażony piorunem ginie Feliks Gałczyński, Józefa, z pięciorgiem dzieci postanawia przenieść się do Kalisza.
Ewa Korzeniewska tak pisze o tym fakcie:
"Maria Dąbrowska w "Dziennikach" z dnia 09 grudnia 1925 roku pisała:
Po śmierci dziadka i stracie wszystkich folwarków babcia mieszkała w Piotrkowie, ale tam były tylko cztery klasy, więc dla kształcenia dzieci przeniosła się do Kalisza.
Tam mieszkała z córkami na Chmielniku, na poddaszu, jeden pokój z przepierzeniem. Nędza.
Ludomira Gałczyńska i Józef Szumski zawarli związek małżeński w lutym 1884 r w Warszawie.
Po śmierci dwóch synów Adama i Janka, 6 listopada 1889 roku przychodzi na świat kolejne dziecko Szumskich - córka Maria. Metryka chrztu sporządzona przez księdza Augustyna Gajkowskiego ówczesnego proboszcza w Tykadłowie, brzmi:
Działo się we wsi Tykadłów 7 kwietnia 1890 roku o godzinie dziewiątej po południu. Stawił się osobiście Józef Szumski lat 45 i przedstawił dziecię płci żeńskiej urodzone we wsi Russew 6 listopada 1889 r. o godzinie 8 rano z prawowitej małżonki Ludomiry z Gałczyńskich lat 33.
Dziecięciu nadano imiona Maria, Kazimiera, a rodzicami chrzestnymi byli; Kazimierz Waliszewski mieszkający w Paryżu i Marianna Gałczyńska mieszkająca w Kaliszu.
![]() |
|
Marysia Dąbrowska |
W roku 1891 rodzina Szumskich powiększa się o kolejną córkę Helenę, w 1894 na świat przychodzi Jadwiga, w 1895 Stanisław, a w 1896 Bogumił.
W Nocach i dniach Niechcicowie mają troje dzieci. Najstarsza Agnieszka ma bardzo dużo cech Marii Dąbrowskiej. Wiele faktów z życia pisarki staje się również udziałem Agnieszki; nauka na pensji w Kaliszu, udział w strajku szkolnym w rządowym
gimnazjum, studia przyrodnicze w Lozannie, wreszcie miłość i małżeństwo z ideowcem, zapalonym rewolucjonistą.
Tomaszek z Nocy i dni przypomina młodszego brata Dąbrowskiej - Stanisława.
Nieco inaczej przedstawia się sprawa z Emilką. Postać ta pozbawiona osobowości występuje w powieści niejako "przy okazji". Niewiele o niej wiemy oprócz tego, że była ładna, najładniejsza z rodzeństwa.
W "Domowych progach", (które były pierwszą wersją tomu drugiego
Nocy i dni)
drugie dziecko Niechciców ma na imię Małgosia nie Emilka.
Kluczem do rozwiązania tej niejasności może być wypowiedź samej Marii Dąbrowskiej, która w
Dziennikach w dniu 13 sierpnia 1917 roku pisze:
"Długo w nocy nie spałam. Oddawałam się niezwykle inteligentnemu zajęciu, mianowicie obmyślaniem imion dla swoich dzieci, które kto wie, czy będę miała, a raczej chyba nie niż tak.
Obmyśliłam dla dziewczynki Emilia, a dla chłopca Krzysztof(...)".
Być może druga córka Niechciców nie przypominająca żadnej z sióstr Marii Dąbrowskiej to tylko marzenie pisarki o dziecku. Dlatego postać ta jest taka "papierowa" i niewyraźna, bo brak w niej prawdziwej duszy.
Spokojny żywot w Russowie w roku 1911 przerywa sprzedaż majątku za plecami Józefa Szumskiego.
Szumscy przenoszą się do Poklękowa ale na szczęśliwe życie, jakie wiedli
dotychczas kładzie się jakiś cień. Pogarsza się też stan zdrowia Józefa Szumskiego.
17 kwietnia 1911 roku pisze on do swego przyjaciela Stanisława Rzymowskiego:
"Ja jestem zdrów, tylko miewam ciężki kaszel, szczególnie zimą, tak, że się czasem żyć nie chce".
Ten
"ciężki kaszel", o którym pisze Szumski to początek choroby płuc, która już
niedługo zgasi płomień jego życia.
Jeszcze w tym samym roku Szumscy podejmują decyzję o sprzedaży Poklękowa, nowym nabywcą majątku zostaje Józef Durajczyk.
Wybrałam się do Poklękowa wiosną. Podjeżdżam pod dom, który kiedyś należał do Szumskich. Obecny gospodarz 80-cio letni Józef Raszewski chętnie opowiada o swoim dziadku, który nabywał majątek bezpośrednio od Szumskich. Tego domu już prawie nie ma
- właśnie trwa jego rozbiórka. Młodzi gospodarze, dzieci Pana
Raszewskiego pobudowali nowy dom. Czas jest bezlitosny dla starych budynków.
Marię Dąbrowską, która przecież przejeżdżała do Poklękowa mogą pamiętać tyko stare drzewa przed domem, staw, żuraw i wierzby nad stawem. Niedługo postęp i nowoczesność zniszczą tych ostatnich niemych świadków. Staw zostanie zasypany a wierzby wycięte.
Ostatnim miejscem wspólnego pobytu Ludomiry i Józefa Szumskich były Wojsławice pod Błaszkami. Tu właśnie w lutym 1912 roku umiera Józef Szumski. Zostaje
pochowany na cmentarzu w Chlewie.
Chlewo - miejscowość oddalona od Kalisza o ok. 28 km. Cmentarz położony na
uboczu za wsią. Pytam ludzi krzątających się przy grobach o grób Józefa Szumskiego. Jakaś młoda kobieta wskazuje mi miejsce. Szara granitowa płyta, na środku
ustawiony bukiet sztucznych kwiatów, mocno już wypłowiały od słońca. Podobno grobem tym opiekują się dzieci z tutejszej szkoły.
Maria Dąbrowska w uzupełnieniu do dzienników Kalisz 1923 pisała:
"Pewnego dnia pojechaliśmy do wsi Chlewo, naszej przed wojną parafii, gdzie pochowany był mój ojciec.
Cmentarza nie poznałam. Był niegdyś pełny starych drzew i krzewów dzikiej róży. Nowy proboszcz kazał wyciąć wszystkie drzewa na jakąś parafialną budowlę. Biedota w okresie wojny porozbierała płoty. Mogiła ojca, dawniej osłonięta pięknymi akacjami, znajdowała się teraz na smutnym pustkowiu. Nic już na to nie mogliśmy poradzić. Posadziliśmy dookoła kamienia przywiezione rośliny, opłaciliśmy w parafii reperacje ogrodzenia i opiekę nad ta mogiła. Staliśmy długo nad szarym granitem, postanowiliśmy, że jak warunki nasze na to pozwolą, da się nową płytę i doda się w napisie "Powstaniec z 1863 roku". Nie wykonaliśmy jednak nigdy, niestety, owego postanowienia".
Myślę, ze nie byłoby błędem umieszczenie na grobie tabliczki z informacją, że Józef Szumski powstaniec z 1863 r. to ojciec Marii Dąbrowskiej.
Ostatnim etapem mojej podróży "śladami autorki
Nocy i dni" są Wojsławice.
Miejscowości nie ma na mapie. Ktoś z mieszkańców Chlewa mówi jak mam jechać.
Piaszczysta droga pod lasem, parę zabudowań. Pytam starszej kobiety o Wojsławice.
Pada odpowiedź - tak to tutaj. Dom Szumskich też pamięta, ale teraz mieszka tam
nowa rodzina. Zabudowania też są nowe. Ze starego folwarku został tyko spichlerz.
- Dwór stał tam, gdzie teraz stoi obora objaśnia mi staruszka. Ale wie pani tak to niszczało przez lata, że w końcu zrobiła się z tego ruina i trzeba było rozebrać.
Po śmierci Józefa Szumskiego Ludomira sprzedała majątek i przeniosła się do
Kalisza. Zamieszkała w domu przy ulicy Wrocławskiej, gdzie przebywała do wybuchu pierwszej wojny światowej. Maria Dąbrowska przyjechała wówczas do matki. Po straszliwym bombardowaniu i pożarze miasta zdecydowały się na ucieczkę do
Warszawy. Fakt ten, autorka Nocy i dni odnotowała w opowiadaniu "Rzemiennym
dyszlem" wchodzącym w skład zbioru "Pisma rozproszone".
Warszawa stanie się miejscem, w którym Maria Dąbrowska będzie mieszkała do końca życia. Tu przeżyje śmierć matki, męża i ukochanej siostry Jadwigi.
Kontakty z Kaliszem będą już tyko okazjonalne.
Ziemia kaliska, ludzie na tej ziemi żyjący są obecni w twórczości pisarki. Ona sama często wspomina miejsca, w których upłynęło jej dzieciństwo i młodość.
W 1957 roku w nowo powstałym miesięczniku "Ziemia Kaliska" pisała:
"Jestem dzieckiem ziemi kaliskiej. Z jej okolic i z samego Kalisza czerpałam natchnienie do moich książek: "Uśmiech dzieciństwa", "Ludzie stamtąd" oraz "Noce i dnie". Ta ziemia kształtowała moje poczucie artystyczne, styl i język całej mojej twórczości."
W "Dziennikach" pod datą 6 czerwca 1951 roku odnajdujemy następujący zapis:
"Cała moja dotychczasowa twórczość obejmuje mały skrawek ziemi kaliskiej, na którym się urodziłam i wychowałam. Wszystkie tematy moich głównych książek wydźwignęły się ze mnie w wiele lat po opuszczeniu na zawsze moich stron rodzinnych. Były miedzy innymi wyrazem tęsknoty za nimi, za krajem lat dziecinnych."
Dworek russowski, nie jest tym samym budynkiem, w którym pisarka przyszła na świat.
"Budynek przechodził okresy świetności i ruiny. Przed Szumskimi dworek został zdewastowany przez poprzednich administratorów. Szumski doprowadził budynek do przyzwoitego stanu, powstrzymał postępujące zwilgocenie, dobudował werandę. Ten stan utrzymał się w okresie dwudziestolecia międzywojennego, kiedy właścicielem folwarku został Bronikowski. Po wyzwoleniu w 1945 roku w dworku mieściła się szkoła. Po przeniesieniu szkoły do nowego budynku w 1953 roku dworek zajęli lokatorzy i nie konserwowany popadł w coraz większą ruinę. Lokatorom dano wreszcie mieszkania zastępcze, ale budynek nie nadał się już do remontu. Trzeba go było rozebrać i postawić nowe mury. Dzisiejszy budynek różni się znacznie wielkością i układem pomieszczeń od poprzedniego(...).
Po odbudowie w 1971 r. dworek przeznaczono na muzeum Marii Dąbrowskiej.