|
I. Jak zostałam pisarzem. |
... " Bo cóż jest bardziej naszą własnością
Niż świat wzięty w posiadanie przez wrażenia
i uniesienia z dzieciństwa..."M. Dąbrowska.
... "Zapewne większość pisarzy podkreśla zgodnie, że pierwszym bodźcem, który uświadomił im ich zdolności pisarskie i pchnął je we właściwym kierunku było czytanie utworów literatury.
I ja byłam namiętną czytelniczką, odkąd nauczyłam się składać litery.
Ale potrzeba wyrażenia słowem pisanym tego, co widzę i odczuwam, pojawiła się we mnie tak wcześnie, że chyba jeszcze coś innego wydobyło ją na jaw. Myślę, że były to uczucia zachwytu i zdumienia nad światem..."
Przytoczony cytat pochodzi z opowiadania Marii Dąbrowskiej pod tytułem "Jak zostałam pisarzem", wchodzącego w skład zbioru "Pisma rozproszone."
Dalej czytamy jeszcze:
... "Kiedy miałam niecałe osiem lat - zwykły bieg dnia powszedniego w naszym domu wydał mi się nagle takim cudownym odkryciem godnym utrwalenia. Zeszyłam sobie z arkuszy papieru słusznie tak zwany zeszyt i od szóstej rano do późna wieczór, przenosząc się ze swym stołeczkiem od progu do progu, pisałam ołówkiem wielkie opowiadanie o tym, co się tego dnia w naszym domu od rana do nocy działo..."
Umiejętność dostrzegania uroków codziennego życia to cecha, która zaowocuje w późniejszej twórczości pisarki. Ta "zgoda na życie", traktowanie każdego dnia jako podarunku od losu, małego święta, tym ciekawszego, że niewiadomego sprawi, że wspomnienia z dzieciństwa, tak silne i żywe przenikną jej utwory i staną się nierozerwalnie związane z maleńkim skrawkiem kaliskiej ziemi.
Dzieciństwo małej Marii musiało być szczęśliwe, gdyż tylko dziecko wychowane w atmosferze miłości i akceptacji może po latach wspominać je tak wiernie i drobiazgowo, z pogodną nutą spokoju i szczęścia.
Arkadia Marii Dąbrowskiej - niewielki dworek z ganeczkiem otoczony parkiem. Tu uczy się poznawać świat, chłonąc jego niezwykłość i piękno. Później, kiedy nauczy się czytać, w smakowaniu urody życia pomogą jej jeszcze książki. To zamiłowanie do czytania "wszelkiej literatury" możemy odnaleźć w "Nocach i dniach" w osobie Agnisi Niechcicówny, bohaterki najbliższej samej pisarce.
... "Agnisia między innymi, dlatego lubiła być sama, że pochłaniało ją czytanie. Czytała również właściwie bez wyboru, co jej wpadło do ręki. Czytała zarówno książki dla dorosłych, jak dla dzieci, nie gardziła nawet obrazkowymi czytankami Tomaszka, które zarzucone i podarte wyciągała spod kanap, łóżek i stołów. Podobały jej się opisy nadzwyczajnych przygód, wypadków i podróży, ale najwięcej lubiła wiersze i powieści, w których przedstawione było zwykłe powszednie życie. W jednej z Emilczynych książeczek znajdował się wiersz, zaczynający się od słów: "Bije czwarta, kogut pieje, patrzcie, co się na wsi dzieje". Zawierał on drobiazgowy opis wszystkiego, co się odbywa godzina po godzinie w domu, w podwórzu i w polu, a to proste rymowane wyliczenie powszednich czynności sprawiało Agnisi niewymowną uciechę. Za pomocą tego wiersza mogła sobie każdy miniony dzień przeżyć jeszcze raz cały od rana do wieczora, a jej było zawsze dnia mało, zawsze chciałaby go mieć raz jeszcze i raz jeszcze...".
W "Domowych progach" odnajdujemy tytuły książek, z którymi przyszła pisarka zetknęła się we wczesnej młodości. Są to dzieła, których znajomość po dziś dzień określa naszą polskość: "Trylogia" H. Sienkiewicza i "Pan Tadeusz" A. Mickiewicza.
... "Do kolacji było jeszcze trochę czasu. Ściągnięto pannę Celinę na dół, przygwożdżono nawet do stołu młodsze dzieci - niech Agnisia głośno poczyta. Kiedy zaczęła ojciec stanął w progu i także słuchał. Była niedziela. Owszem, bardzo mu się takie zakończenie dnia podobało.
- Patrzcie - mówił - kiedy Agnisia przerwała, aby przewrócić kartę - jak jej to gładko idzie. Duża już z niej pannica.
Pannica czytała coraz to bardziej potoczyście,
O, wiosno, kto cię widział wtenczas w naszym kraju,
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju..."
Wśród ulubionych książek młodej Marii znalazła się również "Tajemnicza wyspa"
J. Verne'a, "Nędznicy" W. Hugo, a także klasyka literatury dziecięcej, cudowna
opowieść Marii Konopnickiej "O krasnoludkach i sierotce Marysi".
Potrzeba pisania również bardzo silnie tkwi w autorce "Nocy i dni". Przelewanie na papier wszystkiego, co dzieje się wokół. A dzieje się dużo: natura, ten wieczny kalejdoskop potrafi dostarczyć wrażliwej duszy coraz to nowych wrażeń, no i są jeszcze ludzie, służba i chłopi folwarczni, których sylwetki i codzienne, często nielekkie życie odnajdziemy po latach w cyklu opowiadań "Ludzie stamtąd".
Tymczasem jednak w russowskim dworku najstarsze dziecko państwa Szumskich stawia pierwsze kroki w pisarskim rzemiośle
..."Do pisania swojej powieści Agnisia zabrała się w taki sam sposób, jak do prostowania fałszywych mniemań Tomaszka - z wykluczeniem wszelkiej fantazji.
Usiadła przy stole i opisywała ściśle wszystko, co widzi naokoło. Przy takim wzięciu się do rzeczy opis dnia musiał trwać cały dzień. Trwał więc.
Agnisia zachowywała się w ciągu tego czasu jak istota obrana z rozumu. Przebiegała ze swym zeszytem z pokoju do pokoju, zasiadała na lalczynym stołku w progu między jadalnym a salonem, żeby widzieć od razu, co się dzieje w obu pokojach..."
Kolejnym etapem w życiu młodej Marii Szumskiej będzie nauka na pensji Heleny Semadeniowej. Pobyt w nowym miejscu, możliwość poznania nowych ludzi,przebywanie wśród rówieśniczek to kolejny prezent od życia i kolejna przygoda w życiu Marii.
..."Zapytana, czy chce iść już do szkoły, Agnisia z całym okrucieństwem powiada, że chce bardzo. Nie wie ona jeszcze nic o drzwiach, które się zatrzaskują bezwarunkowo za przeszłością. Pragnie odmiany i nowości. Jest pewna, że gdy się nowe zdobywa, to się starego nie traci. Że dom, szkoła, Kaliniec i Serbinów - wszystko to da się razem połączyć i że można się będzie jednym i drugim bez żadnego rozstania napawać..."
Lata spędzone na pensji Maria Dąbrowska we wspomnieniach przedstawia jako "najwznioślejszą sielankę". W opowiadaniu "Strajk szkolny" odnajdujemy "ˇˇˇˇˇˇfragment, w którym autorka "Nocy i dni" ciepłym, serdecznym tonem opisuje swoje pierwsze lata szkolne:
..."Było to w pięknym prowincjonalnym mieście Kaliszu - leżącym nad rzeką Prosną, śród wielkich, starych drzew. Uczyłam się tam w polskiej szkole. Nie znałam patriotyzmu pojętego jako nienawiść i bunt. Uczucia te obowiązywały mnie jedynie na lekcjach historii Polski. Poza tym w szkole naszej Polska zdawała się być już dawno niepodległa. Wszystko tchnęło tam życzliwością do świata, do ludzi, do życia. Uczucia te owładnęły także i mną, a owładnęły z tym większą łatwością, że byłam do nich z natury usposobiona.
Rzadkie wizyty rosyjskiego inspektora były w tej naszej szkole traktowane humorystycznie, za nauczycielki rosyjskiego miałyśmy zawsze łagodne, dobre osoby, raczej zażenowane swoją przynależnością do "rasy panującej" - nauczycielka Niemka była niezrównaną postacią, której pamięć przechowam w sercu do końca życia. W tych warunkach nie było żadnej przeszkody do swobodnego zachwycania się tym, co u Niemców i Moskali wydawało się godne zachwytu..."
Budynek, w którym mieściła się pensja Heleny Semadeniowej, córki znanego pastora parafii ewangelickiej Adama Haberkanta stoi do dziś. Na frontowej ścianie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem:
W tym domu mieściła się pensja H. Semadeniowej, do której w latach 1901 - 1904 uczęszczała autorka "Nocy i dni" Maria Dąbrowska.
W 1904 roku w celu kontynuowania edukacji piętnastoletnia Maria rozpoczyna naukę w klasie piątej Rządowego Gimnazjum, mieszczącego się na Stawiszyńskim Przedmieściu. Po czteroletnim pobycie na pensji H. Semadeniowej w atmosferze szacunku i życzliwości nie może zżyć się z nową szkołą:
... "Nie chciano mnie tu niczego nauczyć, chciano mnie na każdym kroku jedynie upokorzyć. Kaleczono tu we mnie bez ustanku to, co jest znamieniem człowieczeństwa - godność i wolność. Dotychczas uczucie godności i uczucie wolności istniały we mnie samorzutnie i nigdy nie zadraśnięte, przejawiały się z taką swobodą, że nie czułam ich, jak się nie czuje w sobie własnego zdrowia.
Teraz doznały one pchnięć, które nie dały się zaleczyć, ale które zarazem pozwoliły mi sobie uświadomić, czym jest dla człowieka godność, honor i skarb nad skarby - wolność. Uległam naturalnym i zrozumiałym w tym wypadku uczuciom. Zaczęłam nie cierpieć tych, co chcieli pokonać we mnie istotę i ostoję mojego życia..."
1 lutego 1905 roku wybucha strajk szkolny, w którym uczestniczy także młodzież szkół kaliskich. Lutowe wydarzenia utkwiły głęboko w psychice szesnastoletniej Marii Szumskiej. Zapis tych przeżyć odnajdujemy w "Nocach i dniach", jak również w opowiadaniu "Strajk szkolny", wchodzącym w skład zbioru "Pisma rozproszone".
Autorka "Ludzi stamtąd" nie wróciła już do kaliskiego gimnazjum. Latem 1905 roku zdała egzamin do szóstej klasy w szkole Pauliny Hewelke w Warszawie.
Dalsza edukacja młodej Marii to studia przyrodnicze, najpierw w szwajcarskiej Lozannie, a od 1908 roku na Universite Libre w Brukseli.
Ziemi, która ją wychowała Maria Dąbrowska pozostała
wierna. Świadczy o tym jej twórczość, zbiory opowiadań "Uśmiech dzieciństwa" i "Ludzie stamtąd". Świadczą wypowiedzi i zapiski w "Dziennikach", ale przede wszystkim ukochaniu i przywiązaniu do ziemi kaliskiej daje wyraz najjaśniejsza perła w jej twórczości, jaką są "Noce i dnie".