|
Kaliszanin w Krakowie,
„Asnykowiec” w Kaliszu Robert Kordes o Asnykowcu 2006 |
|
„Asnykowiec” przyzwyczaił nas już do swojej rangi – zarówno w warstwie edytorskiej, jak i w odniesieniu do poziomu samych tekstów. Dlatego kolejny numer tego periodyku niejako odruchowo traktuje się właśnie jako „kolejny”. A należałoby powiedzieć, że jest to kawał dobrej, solidnej i eleganckiej roboty. W przypadku biuletynów stowarzyszeń absolwenckich – rzecz nieporównywalna z innymi. „Kaliszanin w Krakowie” anonsowany jest na okładce jako temat i tekst wiodący. Chodzi oczywiście o Adama Asnyka, patrona szkoły, której absolwenci powołali do życia i wydają „Asnykowca”. Nad krakowskimi latami życia poety pochyla się tym razem krakowianin, Stanisław Dziedzic, który w tym samym numerze pisze również o dziejach panteonu narodowego na Skałce. Oddając co boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi, warto jednak zwrócić uwagę na kilka innych tekstów. Ot, choćby garść wspomnień i refleksji Zenona Prętczyńskiego, znanego architekta urodzonego w podkaliskim Kamieniu, nauki pobierającego w Kaliszu, a potem osiadłego i związanego z Wrocławiem. Wspomnienia to szczere i przekonujące, jak wszystko, co poświadczone własnym życiem. Autor powołuje się na Edwarda Polanowskiego, który w swojej książce z 1979 roku („W dawnym Kaliszu”) pisał m.in.: „Mekką dla kaliszan bywał przez wiele lat Wrocław. Nie Poznań, nie Warszawa, a właśnie Wrocław dawał większości mieszkańców Kalisza pojęcie o wielkomiejskości. Nieprzypadkowo jedna z głównych ulic nosiła miano Wrocławskiej”. – Czy będzie ten Wrocław dla mnie Mekką, jak to drzewiej dla kaliszan bywało? – zastanawia się młody Prętczyński, wybierając się w 1947 roku po raz pierwszy do bardzo wówczas zniszczonej stolicy Dolnego Śląska. Z hitlerowskiej „Festung Breslau” po 80 dniach radzieckiego oblężenia została ledwie jedna trzecia budynków. – Pesymiści wówczas mówili: obsiejcie to rumowisko trawą i ufundujcie obelisk z napisem – tu był Wrocław. Optymiści zaś odpowiedzieli: tu był i będzie Wrocław – relacjonuje kaliszanin i wspomina owych optymistów, profesorów architektury – inspiratorów odbudowy Wrocławia, głównie repatriantów z dalekiego Lwowa, ale także kaliszan. Są też rysunki, którymi Prętczyński ilustruje swoje wspomnienia, m.in. wrocławski ratusz, Ostrów Tumski, Hala Ludowa, Most Grunwaldzki i katedra, ale także zabytki Kalisza – ratusz, teatr, kościół św. Józefa i oczywiście macierzysta szkoła. A poza tym dwór w rodzinnym Kamieniu. À propos Kamienia – w najnowszym „Asnykowcu” jest jeszcze jeden, może nawet silniejszy akcent związany z tą niewielką miejscowością. Chodzi o artykuł Jarosława Dolata, przybliżający sylwetkę przedwojennego właściciela majątku Kamień, kniazia Mieczysława Pieriejasławskiego-Jałowieckiego, potomka Wielkiego Księcia Ruryka i kniaziów Pieriejasławskich, spokrewnionego m.in. z Witkiewiczami (tymi od Witkacego) i z prezydentem Gabrielem Narutowiczem. Jednak nawet bez tych koligacji Jałowiecki byłby postacią nietuzinkową, a jego biografii wystarczyłoby dla czterech innych ziemian i jeszcze sporo jej by zostało. Delegat rządu polskiego w Gdańsku w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości, po wybuchu drugiej wojny światowej przedostał się na Zachód. Umarł w Londynie w 1963 roku. Obok innych jego talentów warto wspomnieć o świetnym piórze. Jego wspomnienia złożyły się na trzy tomy wydane przed kilkoma laty przez „Czytelnika”. W jednym z nich, „Requiem dla ziemiaństwa”, z wielkim sentymentem opisuje Kalisz i Ziemię Kaliską, co nie przeszkadza mu krytycznie odnosić się do niektórych kaliskich przedstawicieli tzw. elit. Obowiązek kronikarskiego skrótu nie pozwala tu zatrzymać się przy kolejnych kilku tekstach pomieszczonych w najnowszym numerze „Asnykowca”. Wspomnijmy więc tylko, że redaktor Adam Borowiak znalazł w nim miejsce m.in. dla Krzysztofa Abrama, opisującego „kaliską bitwę narodów” z 1706 roku, dzieje urodzonego w podkaliskich Iwanowicach ks. Augustyna Kordeckiego i Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijan w przedwojennym Kaliszu oraz własne podróże „Za Niemen”. Interesujący przyczynek do naszej wiedzy o życiu i twórczości autorki „Nocy i dni” pochodzi od Jerzego Bielawskiego, który dociera do korespondencji Marii i Mariana Dąbrowskich. Asnykowcem jest również Piotr Łuszczykiewicz, szef kaliskiej polonistyki, jak zwykle pełen erudycji, a w dodatku w swoim literackim żywiole, bo dzielący się uwagami o sztuce pisania erotyków. Tym i innym tekstom jak zwykle towarzyszy asnykowska kronika i zdjęcia asnykowców, zarówno tych dawnych, jak i współczesnych. Robert Kordes „Asnykowiec” (biuletyn Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu) nr 16, styczeń 2007 Rozmawiał Piotr Kempiński, Kalisia Nowa, nr 2_3_4 /2007 |
![]()
|
Twórcą i
sponsorem stron internetowych Ziemi Kaliskiej jest rodzina Płocińskich, |