Po balu - zamiast wstępu

Cyprian Kamil Norwid

               Po balu

Na posadzkę zapustnej sceny,
Gdzie tańcowały pierwej tłumy mask,
Patrzyłem sam, jak wśród areny,
Podziwiając już pierwszy słońca brzask.

                            *

I na jasnej woskiem zwierzchni szyb
Kreślone obuwiem lekkim kręgi,
Jakoby czarodziejskich pisań tryb
Mówił do mnie z ziemi jak z księgi.

                            *

Listek kwiatu, upuszczony tam,
Szepnął mi coś papierową wargą
- Wśród salonu pustego sam i sam;
Rosa jemu i świt... były-ż skargą?

                            *

Otworzyłem okna z drżeniem szkła,
Że aż gmachem moja wstrzęsła siła,
Z kandelabrów spadła jedna łza - -
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ale i ta jedna - z wosku była!...